Wypadek w ogrodzie. Uwagę służb zwrócił ten mężczyzna

Autor: w dniu 2025-10-03

Do niecodziennego zdarzenia doszło na ulicy Karpackiej w Bielsku-Białej. Dwóch mężczyzn pracowało w przydomowym ogrodzie. Używany przez nich sprzęt uległ awarii, jeden z mężczyzn został poważnie ranny. Drugi postanowił przewieźć poszkodowanego do szpitala. Jego postawa nie była jednak do końca szlachetna. 

Wypadek w ogrodzie. Nie wezwano karetki

Mężczyźni prowadzili prace ziemne w przydomowym ogrodzie. Jeden z nich obsługiwał kosiarkę, kiedy w pewnym momencie urwał się jej łańcuch. Metalowy element przeleciał około 10 metrów i niefortunnie trafił w dłoń drugiego mężczyzny, powodując poważne obrażenia palców. Ranny 63-latek z Bielska-Białej wymagał natychmiastowej pomocy medycznej, ale na miejsce nie wezwano karetki.

Sam zawiózł poszkodowanego do szpitala

Czemu nie zdecydowano się na powiadomienie służb? Nie wiadomo. Faktem jest, że 44-letni kolega poszkodowanego, który zajmował się koszeniem, postanowił samodzielnie zawieźć poszkodowanego do szpitala. W trakcie interwencji medyków i policjantów na jaw wyszło jednak, że kierowca pojazdu znajdował się w stanie nietrzeźwości. W ten sposób, zamiast być tylko świadkiem pechowego wypadku, sam naraził się na odpowiedzialność karną.

Policja przypomina, że prace z użyciem ciężkiego i mechanicznego sprzętu zawsze należy wykonywać z zachowaniem ostrożności i w pełni trzeźwo. Nawet w ogrodzie należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, odpowiednim ubiorze ochronnym, sprawnym sprzęcie i przede wszystkim zdrowym rozsądku.

Na szczęście poszkodowany mężczyzna otrzymał pomoc medyczną na czas. Sprawa jego kolegi, nietrzeźwego kierowcy, będzie jednak miała dalszy ciąg przed wymiarem sprawiedliwości.

Jak widać, wypadek w ogrodzie potrafi skończyć się nie tylko wizytą na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, ale i w sądzie.

Fot. zdjęcie ilustracyjne/pixabay