Wypadek w ogrodzie. Uwagę służb zwrócił ten mężczyzna
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-10-03
Do niecodziennego zdarzenia doszło na ulicy Karpackiej w Bielsku-Białej. Dwóch mężczyzn pracowało w przydomowym ogrodzie. Używany przez nich sprzęt uległ awarii, jeden z mężczyzn został poważnie ranny. Drugi postanowił przewieźć poszkodowanego do szpitala. Jego postawa nie była jednak do końca szlachetna.
Wypadek w ogrodzie. Nie wezwano karetki
Mężczyźni prowadzili prace ziemne w przydomowym ogrodzie. Jeden z nich obsługiwał kosiarkę, kiedy w pewnym momencie urwał się jej łańcuch. Metalowy element przeleciał około 10 metrów i niefortunnie trafił w dłoń drugiego mężczyzny, powodując poważne obrażenia palców. Ranny 63-latek z Bielska-Białej wymagał natychmiastowej pomocy medycznej, ale na miejsce nie wezwano karetki.
Sam zawiózł poszkodowanego do szpitala
Czemu nie zdecydowano się na powiadomienie służb? Nie wiadomo. Faktem jest, że 44-letni kolega poszkodowanego, który zajmował się koszeniem, postanowił samodzielnie zawieźć poszkodowanego do szpitala. W trakcie interwencji medyków i policjantów na jaw wyszło jednak, że kierowca pojazdu znajdował się w stanie nietrzeźwości. W ten sposób, zamiast być tylko świadkiem pechowego wypadku, sam naraził się na odpowiedzialność karną.
Policja przypomina, że prace z użyciem ciężkiego i mechanicznego sprzętu zawsze należy wykonywać z zachowaniem ostrożności i w pełni trzeźwo. Nawet w ogrodzie należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, odpowiednim ubiorze ochronnym, sprawnym sprzęcie i przede wszystkim zdrowym rozsądku.
Na szczęście poszkodowany mężczyzna otrzymał pomoc medyczną na czas. Sprawa jego kolegi, nietrzeźwego kierowcy, będzie jednak miała dalszy ciąg przed wymiarem sprawiedliwości.
Jak widać, wypadek w ogrodzie potrafi skończyć się nie tylko wizytą na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, ale i w sądzie.
Fot. zdjęcie ilustracyjne/pixabay