Złamane ustalenia i wypowiedzenia. Górnicy z PG Silesia protestują
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2026-02-04
Związkowcy z prywatnej kopalni PG Silesia w Czechowicach-Dziedzicach alarmują, że ustalenia sprzed kilku tygodni przestają obowiązywać. Choć porozumienie zawarte 29 grudnia 2025 roku miało wstrzymać zwolnienia, górnicy otrzymują wypowiedzenia. W poniedziałek protest przeniósł się do Katowic. Na Śląsk przyjechał także wiceminister energii Marian Zmarzły.
"Z porozumienia został tylko jeden punkt"
Związkowcy nie kryją rozczarowania tym, co dzieje się po zakończeniu grudniowego protestu. Jak podkreśla przewodniczący "Solidarności" w PG Silesia, zapisy umowy są realizowane wybiórczo.
– Niestety znowu musimy walczyć o swoje prawa, o to co zostało tam zapisane – mówi Grzegorz Babij, przewodniczący "Solidarności" w PG Silesia. – Z tego porozumienia na chwilę obecną jest zrealizowany tylko jeden punkt, mówiący o tym, że pracownicy wyjadą na powierzchnię – dodaje.
Zwolnienia mimo gwarancji
Jednym z kluczowych punktów porozumienia był zapis o braku konsekwencji wobec protestujących. Zdaniem związkowców, również ten punkt jest łamany. – W tym momencie następują zwolnienia. Łamany jest również zapis, że protestujący nie poniosą konsekwencji, bo są zwalniani – podkreśla Babij.
"Zostaliśmy oszukani"
Głos w sprawie zabrał także Jarosław Grzesik, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność". Przypomniał, że rozmowy zakończyły długotrwały protest prowadzony w czasie świąt.
– Nie po to negocjowaliśmy zakończenie protestu, który trwał przez święta, żeby teraz nie mogli spojrzeć w twarz górnikom, którzy są zwalniani – zaznaczył Grzesik. – Zostaliśmy oszukani my i przedstawiciele rządu. Przypomnę, że sygnatariuszami porozumienia był również minister energii i czterech wiceministrów z czterech resortów. Będziemy domagać się sprawiedliwości – dodał.
Wypowiedzenia tuż przed emeryturą
Szczególne emocje budzą przypadki osób, które do emerytury mają zaledwie kilka miesięcy. – Wczoraj był u mnie pan, który ma 4 miesiące do emerytury i również dostał wypowiedzenie. Również mój zastępca dostał wypowiedzenie, który powinien mieć ochronę związkową, przedemerytalną, bo też ma rok do emerytury. Idą po trupach, z nikim i niczym się nie liczą – mówi Jarosław Grzesik.
Pęknięcie wśród związków
Dodatkowym problemem jest napięcie między organizacjami związkowymi działającymi w kopalni. Jeszcze w grudniu występowały wspólnie, dziś – jak twierdzą przedstawiciele "Solidarności" – doszło do rozłamu.
– Dwa związki zawodowe, które wydawało się, że idą ramie w ramie z Solidarnością i związkiem zawodowym ratowników górniczych, niestety za naszymi plecami 23 stycznia podpisały porozumienie, z którego wynika, że nie wszyscy pracownicy przejdą do nowej spółki. Zniknęło słowo klucz z porozumienia z 29 grudnia, czyli 'wszyscy' – mówi Grzesik. – Podejrzewamy i mamy niemal stuprocentową pewność, że te zwolnienia są tego skutkiem – dodaje.
Od podziemnego protestu do niepewnej przyszłości
PG Silesia znajduje się w restrukturyzacji z powodu problemów finansowych. Pod koniec ubiegłego roku zapowiedziano zwolnienie całej załogi – 754 osób. W reakcji górnicy rozpoczęli jeszcze przed Bożym Narodzeniem podziemny protest, który trwał do 29 grudnia. Tego dnia w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach podpisano trójstronne porozumienie między stroną społeczną, spółką Bumech i zarządcą sądowym, przy mediacji ministra energii Miłosza Motyki.
Umowa dzierżawy i pytania o los załogi
Właściciel spółki eksploatującej kopalnię, Bumech, poinformował 29 stycznia o podpisaniu trzyletniej umowy dzierżawy części zakładu. Zgodnie z zapowiedzią, po spełnieniu warunków umowy przejście zakładu pracy – wraz z pracownikami – ma nastąpić 2 marca. Związkowcy podkreślają jednak, że obecne działania stoją w sprzeczności z wcześniejszymi deklaracjami.