Oprawcy Kamilka usłyszeli dziś wyrok. Niebawem miną 3 lata od śmierci chłopca

Autor: w dniu 2026-05-06

Pisząc te słowa, dziś, gdy zapadł wyrok, nie sposób być wolnym od emocji, bo wspomnienia dotyczące tej wstrząsającej historii wciąż są żywe – również w głowach tych, którzy śledzili heroiczną walkę o życie i zdrowie maltretowanego chłopca. 

Zapadł wyrok w sprawie śmierci 8-letniego Kamilka. Niebawem miną 3 lata od jego śmierci

Choć nie znaliśmy osobiście 8-letniego Kamila, nad którym bestialsko znęcały się osoby z jego najbliższego otoczenia, bolesne było relacjonowanie tego, co działo się w tej poruszającej sprawie. Pewne jest jedno – specjaliści z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach robili wszystko, co w ich mocy, aby go uratować. Ich walka trwała, jak wspominają, 35 dni.

Przypomnijmy, że mieszkający w Stradomiu (dzielnicy Częstochowy) 8-letni Kamil w kwietniu 2023 roku został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – z poparzeniami trzeciego stopnia i śladami pobicia – do szpitala w Katowicach. Za jego oddech odpowiadał wtedy respirator. Już wówczas mówiło się o tym, że jego prawdopodobnym oprawcą jest partner jego matki. Osoby znające rodzinę, w której doszło do zdarzenia, informowali, że matka chłopca dobrze radziła sobie z opieką nad dziećmi. Gdy związała się z nowym partnerem, znacząco zmieniła się. Gehenna dziecka, nad którym się znęcano, trwała kilka dni. Na wezwanie służb medycznych zdecydował się dopiero ojciec chłopca, który przyszedł w odwiedziny.

Lekarze GCZD prowadzili heroiczną walkę

Na bieżąco śledziliśmy doniesienia z katowickiego szpitala, który przekazywał mediom informacje na temat stanu zdrowia swojego małego pacjenta. W procesie tym nie brakowało błysków nadziei. Wiele osób wierzyło, że chłopca uda się odratować, a specjaliści GCZD robili wszystko, co w ich mocy, by go uratować. Niestety mimo ich starań chłopiec zmarł.

Szpital zamieścił dziś, kilka dni przed rocznicą śmierci chłopca, która nastąpiła 8 maja, wpis przywołujący te bolesne wspomnienia:

"Dziś zapadł wyrok w sprawie oprawców Kamilka – chłopca, który był bity, przypalany i torturowany i po 35 dniach zmarł w naszym szpitalu. Dawid B. – ojczym maltretowanego dziecka został skazany na 25 lat więzienia, a Magdalena B. na 16 lat. Sąd skazał mężczyznę m.in. za zabójstwo. Matka chłopca odpowiedziała za pomoc w zabójstwie i za znęcanie się" – napisano w mediach społecznościowych GCZD.

Pamiętam, jak ze łzami w oczach przekazywałem tę informację, której treść przywołuje dziś katowicki szpital:

"Kamilek zmarł dziś rano. Bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca była postępująca niewydolność wielonarządowa. Doprowadziła do niej poważna choroba oparzeniowa i ciężkie zakażenie całego organizmu, spowodowane rozległymi, długo nieleczonymi ranami oparzeniowymi. Kamilek przez cały czas pobytu w szpitalu był głęboko nieprzytomny. Nie miał świadomości gdzie jest, ani co go spotkało. Nawet przez chwilę nie cierpiał. Kamilek otrzymał w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka wszelką możliwą pomoc medyczną. Korzystał z zaawansowanych metod leczenia, m. in. z respiratoterapii, dializoterapii oraz wysokospecjalistycznej aparatury ECMO, zapewniającej wspomaganie krążenia i pozaustrojowe natlenianie krwi. Był pod ciągłą, niezwykle troskliwą opieką naszego personelu medycznego. To wszystko niestety nie wystarczyło, aby uratować chłopca." – czytamy w komunikacie.
Tagi