Aborcja w szpitalu w Oleśnicy. Lekarka traci pracę

Autor: w dniu 2025-12-10

Śledczy z Oleśnicy zakończyli sprawę dotyczącą rzekomego naruszenia prawa przy zabiegu przerwania ciąży. Uznali, że działania lekarki nie spełniały "znamion czynu zabronionego". Mimo tego lekarz, o którą chodzi, nie będzie już pracować w tamtejszym szpitalu. Jak sama zaznaczyła, odchodzi nie z własnej woli.

Gizela Jagielska traci pracę. Umorzono śledztwo, ale…

Postępowanie zaczęło się na początku roku, gdy w mediach pojawiły się sugestie, że w oleśnickiej placówce wykonano nielegalną aborcję. Tak przypomniała tę sytuację rzeczniczka wrocławskiej prokuratury okręgowej, Karolina Stocka-Mycek. Wtedy sprawą zainteresował się europoseł Grzegorz Braun. 16 kwietnia pojawił się w szpitalu i próbował dokonać "zatrzymania obywatelskiego" Gizeli Jagielskiej.

W środę poinformowano oficjalnie o umorzeniu śledztwa. Prokuratura stwierdziła, że zabieg wykonany 29 października 2024 roku oraz wszystkie towarzyszące mu czynności nie były niezgodne z prawem. Jagielska kilka miesięcy wcześniej zrezygnowała ze stanowiska zastępcy dyrektora ds. medycznych, choć nadal przyjmowała pacjentki. Teraz jej praca w placówce definitywnie się kończy.

Lekarka odniosła się do sprawy

W mediach społecznościowych napisała: "Po 10 latach budowania od zera oddziału położniczego w Oleśnicy nie spotkacie mnie już w nim od 1 stycznia. Nie jest to moja decyzja, bo gdyby była moja, to kontynuowałabym to, co robię". Dodała, że wkrótce poinformuje, gdzie będzie pracować. Podziękowała współpracownikom i zwróciła się także do osób, które – jak to ujęła – przyczyniły się do jej odejścia: "- Tym, którzy sprawili, że muszę stamtąd odejść, życzę powodzenia w zarządzaniu samemu, samej oddziałem, który został nie przez was stworzony". Przyznała, że cała sytuacja bardzo ją rozczarowała.

– Szpital nie przedłużył ze mną umowy. Jak co dwa lata był organizowany konkurs kontraktowy, nasi współpracownicy złożyli oferty na nasze miejsca, wiedząc, jakie oferty my składamy – podkreśliła w rozmowie z TVN24.

Jej mąż, dr Łukasz Jagielski, który kieruje oddziałem położniczo-ginekologicznym, również kończy pracę w tej placówce, co potwierdziła "Gazeta Wyborcza".

Trwa powstępowanie w sprawie Grzegorza Brauna

Równolegle trwa inne postępowanie, tym razem dotyczące zachowania Grzegorza Brauna podczas kwietniowego incydentu. Po uchyleniu jego immunitetu prokuratura może stawiać mu zarzuty. Chodzi między innymi o pozbawienie lekarki wolności, naruszenie jej nietykalności poprzez popychanie, obrażanie jej podczas dyżuru oraz pomawianie o działania podważające zaufanie do zawodu.

16 kwietnia Braun wtargnął do części administracyjnej szpitala, próbując uniemożliwić Jagielskiej pracę. W jej relacji pojawiły się słowa o zagrodzeniu drogi i zamknięciu jej w pokoju administracyjnym.

W tej sprawie zarzuty usłyszała już działaczka Konfederacji Korony Polskiej Marta Cz. Według śledczych brała udział w przetrzymaniu lekarki w gabinecie i przytrzymywała ją rękami, gdy ta pełniła obowiązki służbowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza/TVN24