Co przyczyniło się do wypadku w KWK Pniówek? Jest raport WUG

Autor: w dniu 2026-01-16

Nagły wyrzut metanu połączony z masą skał doprowadził do śmierci dwóch pracowników kopalni Pniówek w Pawłowicach. Podziemny wstrząs nastąpił w trakcie drążenia nowego wyrobiska i w jednej chwili wypełnił korytarz urobkiem, niszcząc kombajn oraz zasypując ludzi pracujących przy maszynie. Do zdarzenia doszło 22 grudnia 2025 roku. Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach przedstawił szczegółowe ustalenia dotyczące przyczyn tej tragedii w zakładzie należącym do Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Wypadek w KWK Pniówek. Zginęły dwie osoby

Do wypadku doszło o godzinie 17.10 podczas robót prowadzonych w dowierzchni N-9, na poziomie objętym wysokim skumulowanym zagrożeniem naturalnym. Jak wynika z raportu WUG, eksploatowany pokład był zaliczony do IV kategorii zagrożenia metanowego oraz III kategorii zagrożenia wyrzutami gazów i skał. W rejonie prowadzonych prac znajdowało się wówczas 11 osób. Krytyczny moment nastąpił, gdy kombajn chodnikowy urabiał lewą stronę czoła przodka. W ułamku sekundy doszło do gwałtownego rozładowania energii nagromadzonej w górotworze.

– Wystąpił wyrzut gazów (metanu) i skał powodujący wypchnięcie materiału skalnego na odcinku około 23 m od czoła przodka, o objętości ok. 240 m³, zasypując wyrobisko i kombajn chodnikowy – czytamy w oficjalnym komunikacie WUG.

Skala zjawiska była ogromna. Aparatura pomiarowa zarejestrowała chwilowe stężenie metanu sięgające aż 86 procent. Trzech górników, w tym przodowy i operator kombajnu, zostało przysypanych przez wyrzucony urobek.

Mimo dramatycznych warunków w wyrobisku część załogi zdołała się uratować. Dzięki szybkiej reakcji sztygara zmianowego udało się wydobyć jednego z zasypanych pracowników. Następnie wraz z ośmioma innymi górnikami rozpoczęto natychmiastowe wycofywanie się z rejonu wypełnionego metanem. Pięciu z nich, z powodu gwałtownie pogarszającej się atmosfery, musiało użyć aparatów ucieczkowych, aby dotrzeć do bezpiecznej strefy z właściwą wentylacją. Dwóch pracowników pozostało jednak w obszarze bezpośredniego oddziaływania wyrzutu i kontakt z nimi się urwał.

– Pracownicy, którzy wycofali się o własnych siłach, po wyjeździe na powierzchnię zostali przebadani przez lekarza, który stwierdził u pracownika uwolnionego spod urobku przez sztygara zmianowego uraz ręki powodujący czasową niezdolność do pracy – wynika z raportu WUG.

Sekundy, które zdecydowały o tragedii

W krótkim czasie do wyrobiska wydzieliła się olbrzymia ilość metanu. Gdy potwierdzono, że dwóch górników nie opuściło zagrożonej strefy, o godzinie 17.25 dyspozytor kopalni ogłosił alarm i rozpoczęto akcję ratowniczą. Do działań skierowano zastępy ratowników z Pniówka, pobliskich kopalń oraz specjalistów z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Ich zadaniem było dotarcie do zniszczonego rejonu, do którego, jak ustalono później, uwolniło się około 17 tysięcy metrów sześciennych metanu.

Ratownicy odnaleźli zasypanych górników i wydobyli ich spod zwałów skał. Po przetransportowaniu do bazy ratowniczej lekarz stwierdził jednak zgon obu mężczyzn. Akcja, prowadzona pod nadzorem urzędów górniczych, zakończyła się dopiero nad ranem kolejnego dnia.

Tydzień później przeprowadzone oględziny potwierdziły mechanizm tragedii.

– Przyczyną wypadku zbiorowego (dwóch wypadków śmiertelnych i jednego wypadku powodującego czasową niezdolność do pracy) był wyrzut gazów (metanu) i skał do przestrzeni dowierzchni N-9 w pokładzie 404/4+405/1 – przekazał WUG w raporcie.

W następstwie tych ustaleń Dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku wydał szereg decyzji administracyjnych. Już 23 grudnia 2025 roku całkowicie wstrzymano prowadzenie robót związanych z drążeniem dowierzchni i chodnika N-9. Wznowienie prac uzależniono od opracowania nowych, bezpieczniejszych zasad prowadzenia robót, przygotowanych przez zakładowy zespół do spraw zagrożeń, poszerzony o ekspertów zewnętrznych.

Nadzór górniczy nakazał także natychmiastowe odcięcie dostępu do rejonu wypadku, obejmującego chodnik N-10a i dowierzchnię N-9. Przejścia te pozostawały zamknięte do czasu zakończenia oględzin i wypracowania nowych procedur.

Kluczowym warunkiem ewentualnego powrotu do robót jest ponowna, szczegółowa analiza współwystępowania zagrożeń metanowych, zawałowych i wyrzutowych. Jak wskazuje raport, ich jednoczesne oddziaływanie, zwłaszcza w rejonie uskoku Krzyżowickiego I, może prowadzić do wyjątkowo gwałtownych i trudnych do przewidzenia zjawisk.

Po oględzinach przeprowadzonych 29 grudnia dopuszczono jedynie niezbędne prace organizacyjno-techniczne. Każde takie działanie wymaga zgody kierownika ruchu zakładu, wydanej na podstawie opinii specjalistów od wentylacji i zagrożeń wyrzutowych. WUG podkreśla, że wznowienie robót w miejscu tragedii będzie możliwe dopiero po ponownym i kompleksowym przeanalizowaniu zasad bezpiecznego prowadzenia prac górniczych w tym rejonie.

Źródło: Dziennik Zachodni