Dywersja na torach. Co naprawdę wydarzyło się na trasie, którą codziennie jeździ tysiące osób?

Autor: w dniu 2025-11-17

Na linii kolejowej prowadzącej z Warszawy w stronę Lublina w krótkim czasie odnotowano dwa poważne incydenty. Najpierw w okolicach miejscowości Mika doszło do detonacji ładunku, który uszkodził tor. Kilkadziesiąt kilometrów dalej skład jadący ze Świnoujścia do Rzeszowa musiał gwałtownie się zatrzymać, bo sieć trakcyjna została przecięta. Premier Donald Tusk mówi o celowym działaniu wymierzonym w bezpieczeństwo państwa.

Dywersja na kolei. Pierwszy sygnał: wybuch w okolicach stacji Mika

Pierwsze informacje o zdarzeniu o charakterze dywersyjnym pojawiły się w poniedziałkowy poranek. Premier napisał wtedy, że potwierdziły się "najgorsze przypuszczenia" — materiał wybuchowy rozerwał fragment toru, a sprawę badają prokuratorzy oraz służby techniczne. Wcześniej maszynista przejeżdżającego tam pociągu zauważył nieprawidłowości w infrastrukturze i zgłosił je dyspozytorom.

Szef rządu zaznaczył, że miało to wyglądać na próbę przygotowania gruntu pod wykolejenie pociągu jadącego w stronę Dęblina. W pobliżu znaleziono też kolejne uszkodzenia, które mogą wskazywać na podobne działania.

Drugi incydent: zatrzymany skład z kilkuset pasażerami

Wieczorem policja z Puław otrzymała informację o nagłym zatrzymaniu pociągu przewożącego 475 osób. W jednym z wagonów pękły szyby, najpewniej po tym, jak skład przejechał obok uszkodzonej linii trakcyjnej. Na miejscu pracują funkcjonariusze z kilku służb, w tym ABW i CBŚP.

Nieoficjalne ustalenia wskazują, że przecięcie sieci mogło być upozorowane na próbę kradzieży elementów infrastruktury, choć sposób działania pozostawia wiele pytań.

Seria podobnych sygnałów

Dziennikarze Radia Zet informują, że od 11 listopada we wschodniej części kraju odnotowano kilkanaście podejrzanych sytuacji wokół torowisk. Z tego powodu służby kolejowe miały być postawione w stan podwyższonej czujności.

Zwołane spotkanie z udziałem ministrów i szefów służb

Po poniedziałkowych wydarzeniach w MSWiA rozpoczęto pilne narady. Wzięli w nich udział premier, szef resortu spraw wewnętrznych, minister koordynator służb specjalnych oraz kierownictwo policji i prokuratury. Podkreślono, że incydent w Mice nie pozostawia wątpliwości co do charakteru działań — miały być celowym uderzeniem w infrastrukturę państwa.

Swoje ustalenia przedstawiła także ABW, która wspólnie z policją i kolejarzami zabezpieczała teren. W sprawę zaangażowano dodatkowo jednostki podległe MON. Żołnierze mają skontrolować ok. 120-kilometrowy odcinek torów aż do okolic Hrubieszowa.

Reakcja prezydenta i Biura Bezpieczeństwa Narodowego

BBN poinformowało, że prezydent Karol Nawrocki jest na bieżąco informowany o ustaleniach. Biuro monitoruje wszystkie zgłoszenia dotyczące uszkodzeń infrastruktury na linii Warszawa–Dorohusk i apeluje o rzetelne komunikowanie sytuacji. W przestrzeni publicznej pojawił się także głos doradcy prezydenta, który wezwał do stosowania przepisów dotyczącym służb specjalnych i umożliwienia ich przełożonym stawienia się na wezwanie głowy państwa.

Źródło: media