Martwy kot w automacie paczkowym. Sprawa umorzona, aktywiści protestują
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-11-21
Wstrząsające odkrycie na Osiedlu Ptasim w Katowicach wywołało burzliwą dyskusję o bezpieczeństwie zwierząt. W sprawie głos zabierają zarówno policja, jak i obrońcy zwierząt.
Martwy kot w automacie paczkowym
We wrześniu przy ulicy Kanarków w Katowicach nastolatek, który przyszedł odebrać przesyłkę, znalazł martwego kota w automacie paczkowym. Chłopak natychmiast powiadomił pobliską lecznicę. Weterynarz, która przyjechała na miejsce, mówiła później o jednym z najtrudniejszych widoków, jakie spotkała w swojej dotychczasowej pracy.
— To był okropny widok. Widziałam martwe koty, ale nie w takim stanie rozkładu. Tam zalęgły się już muchy — powiedziała o2.pl weterynarz Izabela Felux-Kudłacik z Przychodni Weterynaryjnej Animals Centrum w Katowicach
Umorzone śledztwo
Komenda Miejska Policji w Katowicach badała, jak zwierzę mogło znaleźć się w skrytce. Funkcjonariusze przesłuchali świadków i współpracowali z firmą kurierską. Nie znaleziono jednak dowodów na to, że ktoś celowo zamknął kota w środku ani że doszło do znęcania się nad nim. Automat nie miał kamer, a w pobliżu również nie było monitoringu. W efekcie policja zakończyła postępowanie z powodu braku podstaw, by stwierdzić przestępstwo. Taką informację przekazał rzecznik katowickiej komendy.
Aktywiści chcą ponownego zbadania sprawy
Z decyzją o umorzeniu nie zgodziła się jedna z fundacji zajmujących się ochroną zwierząt. Złożyła zażalenie i domaga się ponownego przeanalizowania wszystkich okoliczności. Jej przedstawiciele podkreślają, że sprawa budzi zbyt wiele znaków zapytania.
Relacja lekarki weterynarii
Weterynarz, która zajmowała się zwierzęciem, twierdzi, że automat wymieniono dopiero kilka dni po odkryciu. Jak opisuje – podkreślmy – ciało było w zaawansowanym stanie rozkładu. Z jej informacji wynika też, że kot był z natury płochliwy i trzymał się na uboczu. Nie wiadomo, jak i kiedy dostał się do automatu.
Źródło: o2.pl