Pożar kościoła na Śląsku. Trzy osoby musiały się ewakuować

Autor: w dniu 2026-01-29

Trudna akcja gaśnicza w powiecie rybnickim. Ogień pojawił się na dachu kościoła. Na miejscu w szczytowym momencie działań obecnych było kilkudziesięciu strażaków. Trzy osoby w popłochu opuszczało budynek. 

Ogień w Kościele Wolnych Chrześcijan

Groźny pożar wybuchł w czwartek przed południem w Palowicach, w gminie Czerwionka-Leszczyny. Ogień objął dach Kościoła Wolnych Chrześcijan przy ulicy Szerokiej. Jak wynika ze wstępnych informacji, pożar miał swój początek w części mieszkalnej obiektu, a następnie bardzo szybko przeniósł się na poszycie dachowe. Cały kompleks tworzą dwa połączone ze sobą budynki, co dodatkowo komplikuje działania ratownicze.

Ewakuacja w ostatniej chwili

W momencie wybuchu pożaru w budynku przebywały trzy osoby. Zdołały one opuścić obiekt jeszcze przed przyjazdem pierwszych zastępów straży pożarnej. Na szczęście nikt nie został poszkodowany. Zgłoszenie o pożarze dotarło do służb ratunkowych w godzinach przedpołudniowych i od razu skierowano na miejsce znaczne siły.

Walka z żywiołem trwa

Na miejscu pracuje obecnie 14 zastępów straży pożarnej, w sumie 49 strażaków. Akcją kierują oficerowie z Rybnika. Sytuacja jest dynamiczna, a opanowanie ognia wciąż stanowi duże wyzwanie.

Płonie dach obiektu Kościoła Wolnych Chrześcijan. Sytuacja na ten moment nie jest jeszcze opanowana. W budynku przebywały trzy osoby, które zdążyły się ewakuować jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Nikt nie odniósł obrażeń — przekazał Dziennikowi Zachodniemu aspirant Wojciech Kasperzec, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rybniku.

Co było przyczyną pożaru?

Przed godziną 13.00 pożar został opanowany. Z żywiołem walczyło łącznie, jak nas poinformowano, 16 strażackich zastępów. Śląska Państwowa Straż Pożarna poinformowała, że trwa teraz rozbiórka nadpalonych i ocalonych od ognia elementów konstrukcyjnych dachu i dogaszanie pogorzeliska. Nie ma informacji, by ktoś ucierpiał. Przyczyny zaprószenia ognia, które na razie pozostają nieznane, ustalać będzie policja i biegli z zakresu pożarnictwa.