Raport, który otwiera rany i wymusza rozliczenie. Historyczny dokument o nadużyciach w diecezji sosnowieckiej

Autor: w dniu 2026-02-13

Komisja "Wyjaśnienie i naprawa" Spraw Wrażliwych opublikowała raport opisujący przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci przez osoby związane z diecezją sosnowiecką. To pierwszy dokument tego typu przygotowany w polskim Kościele.

Nadużycia w diecezji sosnowieckiej. Powstał raport

Jak podkreśla Tomasz Krzyżak, przewodniczący komisji, w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, skala problemu może być większa niż wynika z dokumentów.

– Chcielibyśmy, żeby opisane przypadki wyczerpywały temat, ale wiemy doskonale, co pokazuje życie, że to na pewno nie jest wszystko – podkreślił Krzyżak w wywiadzie dla Dziennika Zachodniego.

Ilu sprawców i ile ofiar?

Komisja ustaliła, że z diecezją związanych było 29 osób dopuszczających się molestowania dzieci. Wśród nich są zarówno duchowni, jak i osoby świeckie.

– 29 osób. Dotyczy to księży i osób świeckich – mówi Krzyżak w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim.

Z tej liczby:

– 23 podejrzenia dotyczą księży diecezji. Potwierdzenie jest w 19 przypadkach, w takim sensie, że sprawca został ukarany lub to przestępstwo jest bardzo prawdopodobne i jest na etapie badania – zaznacza Krzyżak.

Szef komisji zaznacza, że skala nie odbiega od danych z innych krajów.

– Mnie nie zaskoczyła, ponieważ nie odbiega od tego, co wiemy o skali wykorzystywania seksualnego przez osoby duchowne z innych raportów, które się ukazywały na świecie – zaznacza Krzyżak.

Jeśli chodzi o osoby pokrzywdzone, komisja potwierdziła co najmniej 50 przypadków.

– 50 osób. To minimalna liczba. Większość to dziewczynki. 96 proc. skrzywdzonych to osoby poniżej 15. roku życia – czytamy w materiale Dziennika Zachodniego.

"Ciemna liczba" pozostaje nieznana

Autorzy raportu świadomie zrezygnowali z prób szacowania rzeczywistej skali zjawiska.

– Nie przyjmujemy żadnych mnożników. Nie chcemy robić żadnych szacunków. Pokazujemy rzeczywistą liczbę osób skrzywdzonych bądź potencjalnie skrzywdzonych, które udało się zidentyfikować w badanych sprawach – czytamy.

Jak działa komisja

Komisja przyjęła model pracy polegający na reagowaniu natychmiast po wykryciu nieprawidłowości.

– Myśmy przyjęli taką zasadę, że badamy dany przypadek i jeśli znajdujemy coś, co powinno się spotkać z natychmiastową reakcją, natychmiast informowaliśmy, że znaleźliśmy dokumenty, które dotąd nie były znane prowadzącym postępowanie – opisuje Krzyżak.

W każdym przypadku podejrzenia przestępstwa informowano prokuraturę, a relacje z jej przedstawicielami określane są jako dobre.

– Wydaje mi się, że jesteśmy w tej chwili w dość dobrej relacji. Jedna i druga strona dostrzegła, że chodzi nam o to samo. Przede wszystkim o dobro dzieci – zaznacza Krzyżak w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim.

Dokument, który jest obecnie szeroko komentowany, liczy około 100 stron i ma dwie wersje – pełną oraz zanonimizowaną. Pierwsza jest dla biskupa, druga dla opinii publicznej. Wcześniej, zaznacza Krzyżak, ofiary nie cieszyły się zaufaniem Kościoła. Były po prostu nie widoczne. Zdecydowanie ważniejsze było dbanie o wizerunek Kościoła.

– Po stronie instytucji Kościoła był brak zaufania do osób skrzywdzonych. Nikt ich nie wysłuchiwał, nikt się z nimi nie spotykał. Bardziej dbano o zewnętrzny wizerunek Kościoła, o dobre imię oskarżonego księdza, niż zajmowano się osobami pokrzywdzonymi – przekazuje Krzyżak.

Zmiany zaczęły się po reformach wprowadzanych przez papieży Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Teraz członkowie komisji liczą, że kolejne osoby zdecydują się mówić o swoich doświadczeniach.

Głos biskupa: "Prawda was wyzwoli"

Po publikacji raportu stanowisko zajął biskup sosnowiecki Artur Ważny. W komunikacie podkreślił, że dokument ma być początkiem procesu oczyszczania.

"Raport Komisji "Wyjaśnienie i Naprawa", który otrzymaliśmy, nie jest aktem oskarżenia ani strategią obronną. To bolesne wyznanie wiary w to, że tylko prawda – nawet ta najtrudniejsza, ukryta pod warstwami kurzu w nieuporządkowanych archiwach – może nas wyzwolić" – czytamy w dokumencie.

Hierarcha przeprosił osoby skrzywdzone.

 "Dziś wyznaję nasz wstyd i smutek. Przepraszam za każdą chwilę, w której Kościół zamiast być domem, stał się dla Was miejscem ciemności" – napisał biskup.

Zaznaczył też, że ofiary nie są już teraz osamotnione. Podkreślił przy tym, że raport nie zamyka sprawy. Wcześniejsze badania prowadzone przez Krzyżaka i Piotra Litkę, publikowane m.in. w Rzeczpospolitej, wskazywały, że w okresie PRL duchowni mogli skrzywdzić co najmniej 1200 osób.

Raport będzie udostępniony?

Raport ma być dostępny publicznie w wersji elektronicznej. Komisja zapowiada dalsze badania kolejnych obszarów funkcjonowania diecezji, w tym spraw obyczajowych i historycznych powiązań środowiska duchownego. Jak podkreśla Krzyżak, to dopiero pierwszy etap prac i kolejne sprawy mogą jeszcze wyjść na jaw.

Źródło: Dziennik Zachodni/oprac. własne