Ratownicy coraz bliżej poszkodowanego górnika. Akcja w kopalni Knurów-Szczygłowice [AKTUALIZACJA]

Autor: w dniu 2025-08-12

W poniedziałkowy wieczór doszło do wstrząsu w kopalni Knurów-Szczygłowice. Trwa tam akcja ratownicza, po tym, jak stracono kontakt z jednym z górników.

Wstrząs miał miejsce w poniedziałek, 11 sierpnia, około godziny 21:26. Zlokalizowany był w przodku 32a na poziomie 850 metrów i nastąpił podczas drążenia przodka. 8 pracowników prowadzących tam działania wycofało się o własnych siłach, z jednym z górników nie ma kontaktu. Dyrekcja kopalni natychmiast podjęła decyzję o rozpoczęciu akcji ratowniczej. Początkowo brało w niej udział 7 zastępów ratowniczych.

Wiadomo, co zostało podkreślone podczas spotkania z dziennikarzami, iż na dole panuje duże zagrożenie metanowe. Pewne jest też, że przerwany został lutniociąg. Ważne jest – co podkreślono – że znana jest dokładna lokalizacja, gdzie znajduje się 40-letni pracownik zatrudniony w spółce Szkolenie i Górnictwo, który od dwóch lat pracuje w ramach kopalni Knurów-Szczygłowice, z którym – podkreślmy jeszcze raz – nie ma kontaktu.

Wiadomo, że ratownicy znajdują się około 200 metrów od poszkodowanego mężczyzny. Ci górnicy, którzy znaleźli się już na powierzchni, mają otarcia, stłuczenia, bóle pleców. Trafili do szpitali w Knurowie, Zabrzu i Gliwicach.

– W ramach działań bierze udział od kilku do kilkunastu zastępów ratowniczych, zarówno kopalni Knurów, innej kopalni JSW, jak i Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego – mówi Adam Rozmus, zastępca prezesa zarządu JSW ds. technicznych i operacyjnych.

Nie doszło, co podkreślono, do osunięcia się skał.

– Problem jest przede wszystkim taki, że jesteśmy w kopalni silnie metanowej. Mamy bardzo silne wydzielanie się metanu i w wyrobisku, w którym prowadzimy akcję, kluczowy element to, by odbudować częściowo zniszczoną infrastrukturę powodującą dostarczanie powietrza do przodka. Mówimy o przerwaniu elastycznego lutniociągu, którym dostarczane jest powietrze  – przekazał podczas spotkania z dziennikarzami Rozmus.

Kilkugodzinna akcja zawałowa określana jest jako trudna. Kluczowe jest, by odbudować lutniociąg i dotrzeć do poszkodowanego. Pozostała część kopalni prowadzi standardowe wydobycie.

AKTUALIZACJA 13.05:

Wedle najnowszych informacji podawanych przez Jastrzębską Spółkę Węglową ratownicy są coraz bliżej górnika, który znajduje się na poziomie 850 metrów w kopalni Knurów-Szczygłowice.

– Na ten moment ratownicy pokonali 60 metrów. Została odtworzona instalacja do przewietrzania wyrobiska, które na szczęście nie uległo zniszczeniu w wyniku dynamicznego zjawiska jakim był wstrząs w tym rejonie. Obecnie mamy 130 metrów do pracownika, którego poszukujemy i do tej pory nie nawiązaliśmy z nim kontaktu. Kontynuujemy działania, przewietrzamy wyrobisko, na ten moment ciężko pracuje osiem zastępów ratowniczych – mówi Adam Rozmus, zastępca prezesa zarządu JSW ds. technicznych i operacyjnych.

AKTUALIZACJA 18.58

Ratownicy z każdą godziną są coraz bliżej poszkodowanego.

Zastępy ratownicze – jak przekazuje JSW – pokonały kolejne 80 metrów, a warunki w wyrobisku pozostają stabilne. Stan chodnika nie budzi poważnych obaw, jednak priorytetem ratowników jest bezpieczne dotarcie do poszukiwanej osoby. Największym wyzwaniem pozostaje, jak czytamy w oficjalnym przekazie,ostatni odcinek o długości około 50 metrów, w którym konieczne jest pełne opanowanie zagrożenia metanowego i skuteczne obniżenie jego stężenia. Jak poinformował zastępca prezesa zarządu JSW ds. technicznych i operacyjnych Adam Rozmus, cztery osoby z ośmiu, które wcześniej trafiły do szpitali, zostały już wypisane do domów.

Fot. JSW