Dywersja na torach kolejowych. Są pierwsze zatrzymania
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-11-19
Na linii kolejowej prowadzącej z Warszawy w stronę Lublina w krótkim czasie odnotowano dwa poważne incydenty. Najpierw w okolicach miejscowości Mika doszło do detonacji ładunku, który uszkodził tor. Kilkadziesiąt kilometrów dalej skład jadący ze Świnoujścia do Rzeszowa – przypomnijmy – musiał gwałtownie się zatrzymać, bo sieć trakcyjna została przecięta.
Dywersja na torach kolejowych. Pierwsze zatrzymania
Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Karolina Gałecka przekazała dziś, że służby pracują nad nowymi ustaleniami w sprawie ostatnich incydentów na kolei. Jak podkreśliła w komunikacie opublikowanym w serwisie X, prowadzone są szeroko zakrojone działania operacyjne, obejmujące zatrzymania i analizę zabezpieczonych materiałów.
W związku z aktami dywersji na trasie kolejowej Warszawa – Lublin, w miejscowości Mika oraz pod Puławami, które miały miejsce w miniony weekend informuję, że trwają intensywne czynności operacyjno-rozpoznawcze i dochodzeniowo-śledcze, w tym zatrzymania osób oraz zabezpieczanie i… pic.twitter.com/n5vEMRuig0
— Karolina Gałecka (@K_Galecka) November 19, 2025
Równolegle rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, poinformował, że w sprawie zatrzymano kilka osób. Jak zaznaczył, śledczy ustalają, kto odegrał jaką rolę w przygotowaniu i realizacji całego zdarzenia. Dobrzyński zapowiedział, że na tym etapie nie może udzielać bardziej szczegółowych informacji.
W związku z aktami dywersji na trasie kolejowej Warszawa – Lublin, w miejscowości Mika oraz pod Puławami, które miały miejsce w miniony weekend informuję, że trwają intensywne czynności operacyjno-rozpoznawcze i dochodzeniowo-śledcze, w tym zatrzymania osób oraz zabezpieczanie i…
— Jacek Dobrzyński (@JacekDobrzynski) November 19, 2025
Nie wiadomo jeszcze, kiedy opinia publiczna pozna kolejne ustalenia. Do incydentów doszło w miniony weekend na odcinku Warszawa–Lublin, w rejonie Miki oraz w pobliżu Gołębia koło Puław. Premier Donald Tusk ujawnił, że za działania odpowiadać mają obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskimi służbami. Według jego relacji uciekli oni na Białoruś.
Sprawę prowadzi Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Podejrzanym grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Pierwsze informacje o zdarzeniu o charakterze dywersyjnym pojawiły się w poniedziałkowy poranek. Premier napisał wtedy, że potwierdziły się "najgorsze przypuszczenia" — materiał wybuchowy rozerwał fragment toru, a sprawę badają prokuratorzy oraz służby techniczne. Wcześniej maszynista przejeżdżającego tam pociągu zauważył nieprawidłowości w infrastrukturze i zgłosił je dyspozytorom.