Piekary Śląskie: Ich mieszkanie zniszczył pożar. Historia Pani Ireny i Oleńki ze szczęśliwym zakończeniem
Autor: Andrzej Zazgórnik w dniu 2025-07-10
Był listopadowy poranek, kiedy pani Irena – mieszkanka Piekar Śląskich została zerwana z łóżka z powodu ognia, który trawił poddasze domu, w którym mieszka wraz z córką Olą. Doszło do rozszczelnienia komina, a następnie do pożaru. Teraz nadszedł szczęśliwy finał tej historii.
Sytuacja, w jakiej znalazła się pani Irena w 2024 roku, wydawała się patowa. Mieszkanie zostało kompletnie zniszczone – "zalane wodą, z dziurą w dachu, rozebranym kominkiem, bez dostępu do prądu, ogrzewania i ciepłej wody". Koszty remontu przekraczały możliwości finansowe zrozpaczonej kobiety, jednak nie została z tą sytuacją sama. Dziś nadeszła chwila podsumowań, gdyż historia doczekała się szczęśliwego zakończenia.
Mieszkanie Pani Ireny i Oleńki zniszczona przez ogień. Historia doczekała się happy endu
Minęły chwile grozy, teraz przyszła pora na to, by otrzeć łzy. Pani Irena wraz z córką Oleńką mogą cieszyć się z powrotu do mieszkania. To możliwe dzięki ludziom wielkiego serca oraz instytucjom, które niosły pomoc w najtrudniejszych chwilach. W pierwszej kolejności – już po tym, jak strażacy zakończyli niezbędne czynności – ruszyli pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej w Piekarach Śląskich, którzy uporządkowali zniszczony lokal i wynieśli z niego to, co zostało zniszczone przez ogień i wodę. W sieci uruchomiona była zbiórka pieniężna na podjęcie niezbędnych działań. Schronienie z kolei w pierwszych dniach zaoferowali sąsiedzi, choć sami mieli niewielkie mieszkanie. Miasto zapewniło w dalszej kolejności schronienie u sióstr zakonnych w Dąbrówce Wielkiej. W pomoc włączyły się lokalne firmy, ale nie tylko. Wsparcia udzielili też: poseł Łukasz Ściebiorowski, radna Natalia Ciupińska-Szoska, radna Klaudia Franiel i bardzo wielu innych ludzi.
"Piekarzanie jak zawsze pokazali, na co ich stać. Jesteście WIELCY. Udało się zebrać ponad 20 tysięcy złotych. Ogromna ilość pieniędzy, ale zbyt mała na ten remont" – odnosi się do sprawy wiceprezydent Piekar Śląskich Krzysztof Turzański.
W koordynację pomocy i rozwiązywanie problemów prawnych zaangażował się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. W wykonanie remontu zaangażowała się z kolei jedna z piekarskich firm, która wykonała kompleksowo niezbędne prace. Inny wykonawca zajął się uszczelnieniem przewodu kominowego, który był źródłem powstania pożaru.
Powrót do domu po siedmiu miesiącach
Po siedmiu miesiącach pani Irenka z córką wróciły do domu. Jak wygląda szczęśliwa rodzina po powrocie do siebie?
"Dziś wizyta u pani Irenki to prawdziwa przyjemność. Ileż w niej jest energii, radości i wdzięczności. A radość Oli to coś bezcennego. Jej uśmiech to najlepsza zapłata dla wszystkich, którzy zaangażowali się w pomoc. Dlatego wrzucam zdjęcia, wrzucam filmiki. W taki sposób dziewczyny mówią Wam wszystkim: DZIĘKUJĘ. Szanowni Państwo – zrobiliście coś niezwykłego. Daliście im nadzieję, a później szansę na nowy start. Zrobiliście coś naprawdę dobrego. Dziękuję" – zwraca się do wszystkich zaangażowanych w niezbędne działania Turzański.
Zawiłości związane z pobytem w Polsce
Oprócz prac remontowych kluczowa była jeszcze jedna kwestia. Związana z zagadnieniami prawnymi. Rodzinie groziła bowiem – bez winy pani Ireny – utrata prawa do legalnego pobytu w Polsce i deportacja. Potrzebna była pomoc i to na różnych płaszczyznach. Tu także znalazł się człowiek wielkiego serca, który zaoferował pomoc w załatwieniu formalności i legalną pracę – niezbędną do przedłużenia zgody na pobyt.
"Dziś pani Irenka ma przedłużoną zgodę na pobyt. Mieszka w Piekarach od 2021 roku, a po pięciu latach będzie mogła się starać o pobyt stały. Wreszcie będą z córką bezpieczne" – opisuje na swoim blogu Turzański.
