Ruch Chorzów – Polonia Bytom. Spory niedosyt po obu stronach

Autor: w dniu 2025-08-25

Mecz Ruchu Chorzów z Polonią Bytom zakończył się remisem 1:1, choć emocji nie brakowało do ostatniego gwizdka. Spotkanie w ramach Najstarszych Derbów Śląska trzymało w napięciu do ostatnich chwil – dwa gole w końcówce i sporo niedosytu po obu stronach.

Pierwsza połowa należała do Polonii, która grała odważnie, ale nie potrafiła udokumentować przewagi bramką. Po zmianie stron wydawało się, że trzy punkty zostaną w Chorzowie. W 88. minucie kibice Niebieskich oszaleli po fantastycznym strzale Piotra Ceglarza. — W czwartek wróciłem do treningów po urazie. Mieliśmy trening wyrównawczy i ćwiczyliśmy takie uderzenia. Udało się to skopiować z treningu — przyznał pomocnik Ruchu. Swój gest po golu skierował w stronę fizjoterapeuty. — Rozmawialiśmy z fizjoterapeutą Sebastianem Lukaszczykiem przed meczem i mówił, że strzelę bramkę. Prosił też, by po niej do niego podbiec. Dotrzymałem słowa — uśmiechał się piłkarz.

Radość chorzowian nie trwała jednak długo. W doliczonym czasie wyrównał Jakub Szymański, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla Polonii. — To jest dodatkowy smaczek, bo to są najstarsze derby na Śląsku. To był dla nas i naszych kibiców ważny mecz. Licznie stawili się na wyjeździe i dziękujemy im, bo zawsze są naszym dwunastym zawodnikiem. Cieszę się z tej bramki i mam nadzieję, że w ten sposób rozerwał się worek z bramkami, bo ostatnio za dużo ich nie strzelałem — powiedział obrońca beniaminka, który wcześniej grał w Górniku Zabrze.

Polonia wróciła do derbów po ponad czterech latach przerwy i widać, że odnajduje się na zapleczu Ekstraklasy. — Już w tygodniu w trakcie mikrocyklu treningowego było czuć, że to będzie piłkarskie święto. Żegnało nas w Bytomiu sporo kibiców i to było fajne uczucie — mówił Szymański. Jego zespół po siedmiu kolejkach ma na koncie 10 punktów, choć aż pięć meczów rozegrał na wyjeździe. — Z każdym kolejnym meczem będziemy uczyć się tej ligi, bo w składzie pozostało sporo zawodników, którzy wywalczyli awans. Myślę, że to już widać. Mieliśmy przetarcie w postaci trzech niefortunnych spotkań, które przegraliśmy. Uważam, że okrzepliśmy i to przynosi nam punkty — dodał. Przyznał też, że zaskoczyły go wymagania treningowe. — Przyznam, że nie spotkałem się jeszcze w mojej przygodzie z piłką z tak ciężkimi i długimi treningami. Ale jest to robione z głową i potem przekłada się to na boisko. Myślę, że można to teraz zobaczyć — podsumował.

Choć gol Ceglarza był ozdobą spotkania, Ruchowi nie udało się utrzymać prowadzenia. — W ostatnich minutach powinniśmy oddalić trochę grę na połowę przeciwnika. I myślę, że wtedy dowieźlibyśmy korzystny wynik. Tym bardziej, że w końcówce mieliśmy jeszcze sytuacje — mówił z żalem strzelec jedynej bramki dla Niebieskich.

Drużyna Waldemara Fornalika zanotowała drugi remis w sezonie i ma na koncie dziewięć punktów. — Wydaje mi się, że trener chce grać konsekwentnie w defensywie. To największa zmiana i widzę, że zawodnicy w szatni bardzo mocno w to wierzą. To najważniejszy aspekt — ocenił Ceglarz. Ostatnim podsumowaniem może być komentarz zamieszczony w mediach społecznościowych, który pewnie trafnie obrazuje nastawienie po obu stronach: